-

Lubiłem deszcz, bo wtedy w domu było bezpieczniej
Myślałem, że lubię deszcz, chłód i kołdrę po uszy. Dopiero później zrozumiałem, że ciało pamiętało chwilę, w której nic złego się nie działo.
-

Nie bolało mnie, więc nie czułem, że zrobiłem coś złego
Nie przejąłem się, bo to jego bolało, nie mnie. Po latach zrozumiałem, że ten sam mechanizm działał w moim małżeństwie, gdy raniłem słowami.
-

Pomagali mi, dopóki byłem taki, jakiego potrzebowali
Pomagali mi, dopóki pasowałem do ich wersji mnie. Gdy postawiłem granicę, z ich słów wyszło, co naprawdę myślą.
-

Bałem się zmienić pracę, bo bałem się własnego rozwoju
Miałem dość pracy, którą robiłem od lat, ale odrzucałem wszystko, co wymagało nauki. Myślałem, że chodzi o pieniądze. Tak naprawdę bałem się własnego rozwoju.
-

Nie chciałem być pazerny. To był lęk o pieniądze, nie chciwość
Nie każdy, kto wpada w mit łatwych pieniędzy, marzy o luksusie. Czasem człowiek nie chce być bogaty. Chce tylko przestać się bać, że całe życie będzie brakować.
-

Zmiana nie cofa słów, które kiedyś powiedziałeś w związku
Możesz się zmienić, przejść terapię i zrozumieć, skąd brały się twoje reakcje. Ale to nie znaczy, że druga osoba zapomni słowa, które kiedyś ją raniły.
-

Odcięcie od matki bez poczucia winy. Czuję głód czegoś, czego nigdy nie było
Odciąłem się od matki i nie czuję winy. Najbardziej boli nie sama strata kontaktu, ale głód czegoś, czego nigdy naprawdę nie było: normalnej bliskości, zwykłej rozmowy i matki, która stanęłaby po mojej stronie.
-

Rodzina nie staje po twojej stronie, gdy musiałaby czymś ryzykować
Nie najbardziej bolało to, co robili rodzice. Najbardziej bolało to, że inni wszystko widzieli, a i tak wybierali święty spokój zamiast prawdy.
-

Hipnoza a trauma z dzieciństwa. Dopiero wtedy zrozumiałem, co sterowało moim życiem
Myślałem, że moje reakcje to po prostu mój charakter. Dopiero terapia hipnozą pokazała mi, jak mocno dorosłym życiem dalej sterują sceny z dzieciństwa.
-

Kara ciszą w dzieciństwie. Najbardziej bolało to, że nikt nic nie mówił
Nie każdy trudny dom robi hałas. Czasem najbardziej rani cisza, chłód i napięcie, którego nikt nie nazywa, ale wszyscy je czują.